O mnie

Cześć :) Naprawdę nazywam się Aleksandra. Część osób sądzi, że Laura  ( bo mój nick to Laures ).  Mam 36 lat. Mam męża ( zakręconego na punkcie Star Wars, komiksów i gier ) oraz córkę ( fankę chociażby Harrego Pottera i gier na Nintendo).

Lubię : Dobrą mangę/anime,książki, komiksy, gry ( szczególnie RPG ) , figurki, dobre seriale,podróże, planszówki  :)

Mój e-mail : lauresmajere@gmail.com


Zaczęło się ok 30 lat temu - jako małe dziecko oglądałam dobranockę - Pszczółkę Maję.Moją pierwszą animkową miłością był Filip.

A tak na poważnie....

Zaczęło się ponad 20 lat temu...szok....

Dawno ,dawno temu w Polsce nie było wydawnictw mangowych nie było niczego ;) tak co nieco w TV puszczali ale tak po prawdzie mało kto wiedział co to tak naprawdę jest. O zgrozo praktycznie  nie było internetu !

Polonia 1 to moje pierwsze zetknięcie z anime (kiedy wiedziałam już, że to anime) - Generał Daimos,Tygrysia maska itp.

Na 2 w TVP był Robin Hood.Przerwany niestety w połowie serii bo już dłużej nie dało się wciskać kitu, że Lady Marion ma zostać adoptowana przez starego biskupa. A przygotowywano ślub.... Bardzo lubiłam też Tajemnicze złote miasta.

Potem była Sailor Moon i trzeba powiedzieć, że to ona spowodowała prawdziwy rozwój mangi i anime w Polsce. Potem powstało wydawnictwo JPF, które wydało mangę Sailor Moon.Pierwsze było oczywiście "Aż do Nieba", Pani Ikedy. Rynek powoli zaczynał raczkować. Pojawiło się Animegaido, Kawaii. Powstawały mangowe kluby, nawiedzone osoby zaczynały opowiadać o sekcie mango ;) Do dziś się takie znajdują ;)

Przesiadywało się w kafejkach internetowych i zgrywało obrazki z artbooków na dyskietki ( mimo braku komputera).Dopiero w 1997 roku miałam własny komputer - ale bez internetu, nie te czasy....teraz bez netu człowiek by chyba nie potrafił żyć :)

Moja dzieciństwo to w większości świat mangi/anime ,fantastyki, zafascynowania Japonią ( udało mi się ją trochę zwiedzić :D ) w sumie to nadal mi nie przeszło i raczej nie przejdzie.

W pewnym momencie, dokładnie w 2010 roku, mangi przestały mnie cieszyć,nudziły mnie anime. Nie mogłam znaleźć nic dla siebie. Próbowałam kupować nowe tytuły ale to dla mnie był tylko bełkot.Z przerażeniem pomyślałam dorosłam.

To koniec.

Było mi smutno bez mang ale szczęśliwie odkryłam chociażby Hanami, które jako jedyne pomyślało że może część fanów dorosła przez te 20 lat.I chciałoby poczytać coś innego niż szkolne romanse i przydługie shoneny. Mamy jeszcze wydawnictwa zagraniczne :)

I tak moja pasja znowu rozkwitła i powstał pomysł na blog....




5 komentarzy:

  1. Hmm... a ja byłem święcie przekonany, że nasze "Pierwsze Pokolenie Mangowych Wyjadaczy" przepadło. Dorosło i zapomniało. Świadomość, że jest więcej takich "reliktów" jak ja, które nie zapomniały, jest budująca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też miło :) Będzie mi bardzo miło jak dołączy Pan do obserwujących bloga. Wtedy nie mam wrażenia że piszę dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo zadowolona że udało mi się trafić na ten blog :)całkiem przypadkiem czytając coś innego ale nie żałuje warto było.Twoje przemyślenia są bardzo mi bliskie choć ja nigdy nie miałam wątpliwość że moje hobby jest zapomniane :). Jest i będzie ze mną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również jest miło, że trafiła Pani na mój blog. Mam nadzieje, że będzie go Pani często odwiedzać ( zachęcam do obserwowania :)) aby nic nie przegapić.

      Usuń
  4. Rany, historia podobna do mojej, tyle, że ja zaczęłam sie interesować później (już po zakończeniu wydawania mangi Sailor Moon) i skończyłam wcześniej, jakoś ok 20-ki czy tuż po. Tez sądziłam, ze to już ten wiek, bo mangi mnie znużyły. Ale moze to była poprostu kwestia braku tytułów, w których bym coś dla siebie znalazła. Do mangi i anime wróciłam teraz, po 30-ce. Czy to jeszcze przystoi w moim wieku heh? :)
    Ciekawy blog, myślę, że czasem tu zajrzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń