sobota, 1 lutego 2020

Recenzja Fruits Basket - Waneko

Lata temu bo w 2001 roku oglądałam anime Fruits Basket. Bardzo mi się ono spodobało, było zabawne, ciepłe i słodkie. Czasem ma się ochotę pooglądać coś takiego. W każdym razie bardzo chciałam przeczytać pierwowzór czyli mangę. Tym bardziej, że w anime nie poznaliśmy wszystkich bohaterów ani zakończenia. Większość z Was nie będzie pamiętać ale JPF obiecywało wydać tą mangę ( tak samo jak swego czasu wpisali już w plany Tokyo Babylon ). Ale niestety pomysł się rozmył i umarł. Dlatego kiedy na 20-lecie Waneko postanowiło wydać Fruits Basket ( a do tego jeszcze mangi Clampa) poczułam się jak małe dziecko które otrzymało najlepszy prezent pod choinkę :D



Fruits Basket opowiada perypetie dziewczyny o imieniu Toru Honda. Bohaterka nie ma ojca a jej matka umarła rok wcześniej. Dziewczyna miała mieszkać u dziadka ale jest tam remont a Toru nie chcąc robić kłopotu twierdzi, że sobie poradzi. Jej radzenie sobie to rozbicie namiotu nie przypuszcza jednak, że rozbiła namiot na terenie posiadłości rodziny Soma. Wkrótce poznaje właścicieli posiadłości Yukiego Soma i jego starszego kuzyna Shigure. Mają oni wolne pokoje w domu a  że przydałaby się im w domu kucharka i sprzątaczka to oferują dziewczynie pokój i wyżywienie w zamian za gotowanie i sprzątanie. I wszystko to jest w "miarę" normalne jak na shojo mangę, kiedy nagle okazuje się, że Panowie po przytuleniu się do kogoś płci przeciwnej zmieniają się w zwierzątka z chińskiego znaku zodiaku. Okazuje się że tak działa klątwa która ciąży na rodzie Soma. Oczywiście do poznania mamy kolejne osoby z rodziny a zarazem zwierzątka z chińskiego zodiaku. Jak potoczą się losy Toru i rodziny Soma, uwzględniając to że w tej rodzinie nie wszyscy są zadowoleni z jej obecności.



Z jednej strony ta manga jest słodka a z drugiej postacie często mają za sobą jakąś traumę. Jak na mój gust to tych traum jest trochę za dużo a i leczenie ich za pomocą rozmów ze słodką bohaterką naiwne. Tam by się przydał porządny psychiatra. Może denerwować też duża dawka optymizmu głównej bohaterki, która pomimo straty rodziców i domu jest pełna entuzjazmu i radości. Ale przypuśćmy że każdy inaczej radzi sobie z nieszczęściami a wieczny optymizm to sposób Toru.
Mnie jednak urzekło w tej mandze to co jest przeciwwagą dla tych wszystkich traum czyli duża ilość humoru i gagów. Dajcie tej mandze szanse a może Wam się spodobać acz to tytuł bardziej dla płci pięknej. Jeżeli nie jesteście pewni czy Wam się spodoba to polecam zacząć od starego anime bo nowe jest z lekka nieudane.



W Polsce Fruits Basket jest wydane w powiększonym formacie a do tego objętościowo mamy 2 tomy w 1. W pierwszym wydaniu ten tytuł ma aż 23 tomy a w nowszym , wydawanym u nas jedynie 12 ( niedawno wyszedł już 3 tom ). Manga ma też nowe okładki. Rysunki z okładek nie oddają więc do końca kreski w mandze bo były narysowane o wiele później. Fruits ma jak dla mnie przyjemną  kreskę ale nie jest ona najpiękniejsza i czasem niektóre postacie wyglądają koślawo. Jednak to nie to liczy się w tej opowieści. Tłumaczenie jest świetne i mangę przyjemnie się czyta. Fruits Basket to jeden z tytułów który bardzo lubię i mam do niego duży sentyment, dlatego szczerze go polecam. Jeżeli nie jesteście pewni czy to tytuł dla Was to zacznijcie od oglądnięcia starego anime z 2001 roku a jeżeli Wam się spodoba to polecam mangę :)






3 komentarze:

  1. Hmm, nadal nie wiem. Mam wrażenie że bohaterka może mnie irytować, tak samo takie proste i naiwne rozwiązywanie traum. Chociaż ostatnio mam ochotę na jakieś shoujo, spróbuję z pierwszym tomem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz szansę to oglądnij anime (tylko to stare). Oglądałam lata temu i przynajmniej wtedy nieźle się uśmiałam. Mam też duży sentyment dla tego tytułu więc natychmiast go kupiłam.

      Usuń